poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 5

Hej :D Sorki, że długo nie było rozdziału, ale pisać nie miałam kiedy ://

 Rozdział 5

- Oj pozwól im zostać... Masz ogromny dom...
- No OK...
- Dziękujemy! -Powiedzieli wszyscy na raz
- Eh... Przecież nawet nie miałam wyboru... -Podsumowała Amy
- To może zrobimy sobie wieczór filmowy? -Zaproponował Liam
- Spoko, tylko muszę iść do sklepu po jakiś popcorn.
- Mogę iść z tobą? -Zapytał nieśmiało Zayn
- Yyy... Tak, jasne... -Po tych słowach wszyscy zaczęli się śmiać
- Niedługo będzie następna para? -Zapytał się mnie po cichu Louis na co ja się tylko uśmiechnęłam

*perspektywa Amy*

Cóż... Zayn mnie dosyć zaskoczył swoją propozycją no, ale w sumie nic do niego nie mam i to tylko wyjście do sklepu. Kiedy już ubrałam buty wyszłam, a chłopak zrobił to samo. Do sklepu miałam jakieś dziesięć minut więc było to niedaleko. Przez całą drogę milczałam tak samo jak chłopak. Dopiero kiedy weszliśmy do sklepu zapytał:
- Co kupujemy?
- No nie wiem... Popcorn, cole, chipsy i coś jeszcze.
- Żelki? -Poddał pomysł
- Spoko. Lubię żelki.
- Ja też -Odpowiedział od razu
- Tia... To idź po jakieś napoje,a ja pójdę po przekąski. -Powiedziałam, a raczej rozkazałam
- OK -Po czym poszedł do innego stoiska. Szczerze mówiąc nie wiedziałam wziąć. Chodziłam po różnych stoiskach i brałam cokolwiek do koszyka. Zobaczyłam Zayna, który właśnie do mnie podchodził.
- Wziąłem cole, soki i jakieś napoje. Wystarczy?
- Aż za dużo... Nie wypijemy wszystkiego!
- Ale może się przydać na kiedy indziej -Uśmiechnął się na co ja tylko przekręciłam oczami. Podeszliśmy do kasy. Zapłaciliśmy za wszystko AŻ ponad 80 dolarów! A miały być tylko jakaś cola i popcorn... Kiedy tak szliśmy do domu Zayn patrzył co kupiłam. Nagle zaczął się okropnie głośno śmiać.
- Z czego ryjesz? -Zapytałam zażenowana, po czym chłopak wyjął z torebki na zakupy paczkę.... Prezerwatyw! Ja spojrzałam na niego wielkimi oczami i nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa.
- Masz jakieś plany na wieczór? -Zapytał ze śmiechem.
- Ale ja nawet nie wiem jak one się tam znalazły! -Tłumaczyłam się
- Mhm... Bo na pewno ci uwierzę!  No to powiedz! Jak ma na imię?
- Zayn! Ogarnij się!
- Zayn? A jak ma na nazwisko? -Dopytywał, a ja nadal go nie słuchałam...
- Malik!! Mówię ci żebyś się ogarnął!
- Ja...?
- A kto inny?!
- Po dwóch dniach już ci się spodobałem? -Rył się tak, że nie mogłam myśleć
- Chwila! Weź na chwilę zamilcz! -Jak już chłopak ucichł, przetwarzałam jego pytania i moje odpowiedzi. -Co?! Kurde! Nie o to mi chodziło!
-A o co? -Uśmiechnął się łobuzersko
- Kur*a nie o to!
- Powiedzmy, że ci wierzę. -Popatrzyłam na niego wzrokiem mordercy na co on się tylko zaśmiał. Znowu. Dalszą drogę przebyliśmy w ciszy. Kiedy znaleźliście się już pod drzwiami Zayn otworzył mi drzwi na co tylko przekręciłam oczami.
- Nareszcie jesteście! Już się o was martwiliśmy! -Podbiegł do nas Harry
- Ej, Harry! Zobacz co Amy kupiła! -Chciał wyciągnąć pewnie prezerwatywy, ale ja szybko zabrałam mu  torbę z zakupami.
- No Amy! Oddaj!
- Bo co?
- Bo to! -Po tych słowach podszedł do mnie i zaczął mnie łaskotać. Na jego nieszczęście nie miałam łaskotek. -No co to ma być?! Czemu nie tarzasz się podłodze ze śmiechu? -Udawał smutnego
- Ja po prostu nie mam łaskotek -Odpowiedziałam muz zwycięskim uśmiechem, a on 'smutny' powędrował prosto na kanapę.
- To co dziś oglądamy? -Zapytał się mnie Louis
- No nie wiem...? Mam w swoim pokoju sporo filmów na DVD
- To pójdę po nie! -Krzyknął Zayn i pobiegł na górę.
- Jezu... Czemu on? -Marudziłam
- Oj Amy... Przecież wszyscy widzą jak na niego patrzysz -Uśmiechnęła się do mnie Harriet
- Tia... Chyba w twoich NAJGŁUPSZYCH snach. -Podkreśliłam słowo najgłupszych, bo nie wyobrażała bym sobie mnie i Malika jako parę.
- Czy ty naprawdę nie widzisz, że on cię kocha tak samo jak ty jego? -Protestowała dziewczyna.
- Ale ja nic do niego nie czuję! Ogarnij się.
- Oj Amy... Nie łam mu serca... Nawet mi powiedział, że mu się podobasz od pierwszego wejrzenia... Naprawdę... -Przekonywał mnie Louis
- Ogarnijcie się! Jeśli macie mówić o tym przez cały wieczór to podziękuję i idę do swojego pokoju.
- Ale... -Louis nie dokończył, bo zadzwonił dzwonek do drzwi. Szybko wstałam i poszłam otworzyć. To kogo zobaczyłam za drzwiami zaskoczyło mnie.
- Hej... Mogę wejść? -Oczywiście to był Erick...
- Harriet! Ktoś do ciebie! -Zawołałam przyjaciółkę.
- Nie przyszedłem do Harriet tylko do ciebie... -Zaprzeczył
- To się streszczaj, bo nie chcę cię widzieć.
- No... Ja nie wiem jak zacząć...
- Jezu... Szybciej...
- Ja... Się... W tobie zakochałem! -Miałam minę typu WTF?!
- Co?!
- Amy... Ja się w tobie zakochałem -Powtórzył
- Czyli to tak?! Najpierw jesteś z moją najlepszą przyjaciółką, potem wykorzystujesz sytuację i całujesz mnie i przychodzisz po zerwaniu z Harriet do mnie, bo 'się we mnie zakochałeś?' -Zrobiłam w powietrzu cudzysłów. On zaprzeczył
- Ja się w tobie zakochałem od pierwszego spojrzenia kiedy Harriet mnie tobie zapoznała...
- A ja cię znienawidziłam od pierwszego spojrzenia kiedy Harriet mnie tobie zapoznawała!
- Amy...
- Co ja?!
- Nie udawaj... Ja wiem, że ty mnie lubisz w TEN sposób.
- Ogarnij dupę! Wcale nie! -Kiedy to wypowiedziałam Erick zatkał mi usta swoją ręką i odwrócił po czym szybko trzymając mnie wyszedł z domu i zatrzasnął za sobą drzwi.
_________________________________________________________
I co?? Zaciekawiłam was? :D Sorki, że rozdziały są krótkie i wgl, ale tak jakoś! ^^ Ten chyba mi wyszedł dłuższy niż poprzednie, co? Mam nadzieję, że tak! A teraz z innej beczki: Alex wyjechała do Krakowa i na razie tylko ja będę pisać rozdziały :)))  ~Alice
4 komentarze = next :D

5 komentarzy: