Otóż, jak sami widzicie na blogu nie pojawia się nic nowego. I raczej tak niestety zostanie...
Blog jest zawieszony
Może coś się kiedyś tu pojawi. Pa ;c
~Alice
Keep Calm and Love Me :3
Opowiadanie o One Direction dwóch przyjaciółek :3
wtorek, 18 lutego 2014
wtorek, 23 lipca 2013
Wszystkiego najlepszego! :*
Dzisiaj jest 23.07.13 czyli 3 ROCZNICA POWSTANIA ONE DIRECTION!! <333
Wszystkiego naj directionerki <33 Najserdeczniejsze życzenia jednak należą się chłopakom <333 Podziękowania dla Simona!! Dzięki niemu One Direction istnieje :DD On to ma głowę ^^ To jeszcze raz wszystkiego naj i w ogóle <33 Jestem taka szczęśliwa! ^^ Oni tak szybko dorośli :')
Eh... <333
To buźki dla wszystkich <33 ~Alice
poniedziałek, 22 lipca 2013
Rozdział 5
Hej :D Sorki, że długo nie było rozdziału, ale pisać nie miałam kiedy ://
- No OK...
- Dziękujemy! -Powiedzieli wszyscy na raz
- Eh... Przecież nawet nie miałam wyboru... -Podsumowała Amy
- To może zrobimy sobie wieczór filmowy? -Zaproponował Liam
- Spoko, tylko muszę iść do sklepu po jakiś popcorn.
- Mogę iść z tobą? -Zapytał nieśmiało Zayn
- Yyy... Tak, jasne... -Po tych słowach wszyscy zaczęli się śmiać
- Niedługo będzie następna para? -Zapytał się mnie po cichu Louis na co ja się tylko uśmiechnęłam
- Co kupujemy?
- No nie wiem... Popcorn, cole, chipsy i coś jeszcze.
- Żelki? -Poddał pomysł
- Spoko. Lubię żelki.
- Ja też -Odpowiedział od razu
- Tia... To idź po jakieś napoje,a ja pójdę po przekąski. -Powiedziałam, a raczej rozkazałam
- OK -Po czym poszedł do innego stoiska. Szczerze mówiąc nie wiedziałam wziąć. Chodziłam po różnych stoiskach i brałam cokolwiek do koszyka. Zobaczyłam Zayna, który właśnie do mnie podchodził.
- Wziąłem cole, soki i jakieś napoje. Wystarczy?
- Aż za dużo... Nie wypijemy wszystkiego!
- Ale może się przydać na kiedy indziej -Uśmiechnął się na co ja tylko przekręciłam oczami. Podeszliśmy do kasy. Zapłaciliśmy za wszystko AŻ ponad 80 dolarów! A miały być tylko jakaś cola i popcorn... Kiedy tak szliśmy do domu Zayn patrzył co kupiłam. Nagle zaczął się okropnie głośno śmiać.
- Z czego ryjesz? -Zapytałam zażenowana, po czym chłopak wyjął z torebki na zakupy paczkę.... Prezerwatyw! Ja spojrzałam na niego wielkimi oczami i nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa.
- Masz jakieś plany na wieczór? -Zapytał ze śmiechem.
- Ale ja nawet nie wiem jak one się tam znalazły! -Tłumaczyłam się
- Mhm... Bo na pewno ci uwierzę! No to powiedz! Jak ma na imię?
- Zayn! Ogarnij się!
- Zayn? A jak ma na nazwisko? -Dopytywał, a ja nadal go nie słuchałam...
- Malik!! Mówię ci żebyś się ogarnął!
- Ja...?
- A kto inny?!
- Po dwóch dniach już ci się spodobałem? -Rył się tak, że nie mogłam myśleć
- Chwila! Weź na chwilę zamilcz! -Jak już chłopak ucichł, przetwarzałam jego pytania i moje odpowiedzi. -Co?! Kurde! Nie o to mi chodziło!
-A o co? -Uśmiechnął się łobuzersko
- Kur*a nie o to!
- Powiedzmy, że ci wierzę. -Popatrzyłam na niego wzrokiem mordercy na co on się tylko zaśmiał. Znowu. Dalszą drogę przebyliśmy w ciszy. Kiedy znaleźliście się już pod drzwiami Zayn otworzył mi drzwi na co tylko przekręciłam oczami.
- Nareszcie jesteście! Już się o was martwiliśmy! -Podbiegł do nas Harry
- Ej, Harry! Zobacz co Amy kupiła! -Chciał wyciągnąć pewnie prezerwatywy, ale ja szybko zabrałam mu torbę z zakupami.
- No Amy! Oddaj!
- Bo co?
- Bo to! -Po tych słowach podszedł do mnie i zaczął mnie łaskotać. Na jego nieszczęście nie miałam łaskotek. -No co to ma być?! Czemu nie tarzasz się podłodze ze śmiechu? -Udawał smutnego
- Ja po prostu nie mam łaskotek -Odpowiedziałam muz zwycięskim uśmiechem, a on 'smutny' powędrował prosto na kanapę.
- To co dziś oglądamy? -Zapytał się mnie Louis
- No nie wiem...? Mam w swoim pokoju sporo filmów na DVD
- To pójdę po nie! -Krzyknął Zayn i pobiegł na górę.
- Jezu... Czemu on? -Marudziłam
- Oj Amy... Przecież wszyscy widzą jak na niego patrzysz -Uśmiechnęła się do mnie Harriet
- Tia... Chyba w twoich NAJGŁUPSZYCH snach. -Podkreśliłam słowo najgłupszych, bo nie wyobrażała bym sobie mnie i Malika jako parę.
- Czy ty naprawdę nie widzisz, że on cię kocha tak samo jak ty jego? -Protestowała dziewczyna.
- Ale ja nic do niego nie czuję! Ogarnij się.
- Oj Amy... Nie łam mu serca... Nawet mi powiedział, że mu się podobasz od pierwszego wejrzenia... Naprawdę... -Przekonywał mnie Louis
- Ogarnijcie się! Jeśli macie mówić o tym przez cały wieczór to podziękuję i idę do swojego pokoju.
- Ale... -Louis nie dokończył, bo zadzwonił dzwonek do drzwi. Szybko wstałam i poszłam otworzyć. To kogo zobaczyłam za drzwiami zaskoczyło mnie.
- Hej... Mogę wejść? -Oczywiście to był Erick...
- Harriet! Ktoś do ciebie! -Zawołałam przyjaciółkę.
- Nie przyszedłem do Harriet tylko do ciebie... -Zaprzeczył
- To się streszczaj, bo nie chcę cię widzieć.
- No... Ja nie wiem jak zacząć...
- Jezu... Szybciej...
- Ja... Się... W tobie zakochałem! -Miałam minę typu WTF?!
- Co?!
- Amy... Ja się w tobie zakochałem -Powtórzył
- Czyli to tak?! Najpierw jesteś z moją najlepszą przyjaciółką, potem wykorzystujesz sytuację i całujesz mnie i przychodzisz po zerwaniu z Harriet do mnie, bo 'się we mnie zakochałeś?' -Zrobiłam w powietrzu cudzysłów. On zaprzeczył
- Ja się w tobie zakochałem od pierwszego spojrzenia kiedy Harriet mnie tobie zapoznała...
- A ja cię znienawidziłam od pierwszego spojrzenia kiedy Harriet mnie tobie zapoznawała!
- Amy...
- Co ja?!
- Nie udawaj... Ja wiem, że ty mnie lubisz w TEN sposób.
- Ogarnij dupę! Wcale nie! -Kiedy to wypowiedziałam Erick zatkał mi usta swoją ręką i odwrócił po czym szybko trzymając mnie wyszedł z domu i zatrzasnął za sobą drzwi.
_________________________________________________________
I co?? Zaciekawiłam was? :D Sorki, że rozdziały są krótkie i wgl, ale tak jakoś! ^^ Ten chyba mi wyszedł dłuższy niż poprzednie, co? Mam nadzieję, że tak! A teraz z innej beczki: Alex wyjechała do Krakowa i na razie tylko ja będę pisać rozdziały :))) ~Alice
4 komentarze= next :D
Rozdział 5
- Oj pozwól im zostać... Masz ogromny dom...- No OK...
- Dziękujemy! -Powiedzieli wszyscy na raz
- Eh... Przecież nawet nie miałam wyboru... -Podsumowała Amy
- To może zrobimy sobie wieczór filmowy? -Zaproponował Liam
- Spoko, tylko muszę iść do sklepu po jakiś popcorn.
- Mogę iść z tobą? -Zapytał nieśmiało Zayn
- Yyy... Tak, jasne... -Po tych słowach wszyscy zaczęli się śmiać
- Niedługo będzie następna para? -Zapytał się mnie po cichu Louis na co ja się tylko uśmiechnęłam
*perspektywa Amy*
Cóż... Zayn mnie dosyć zaskoczył swoją propozycją no, ale w sumie nic do niego nie mam i to tylko wyjście do sklepu. Kiedy już ubrałam buty wyszłam, a chłopak zrobił to samo. Do sklepu miałam jakieś dziesięć minut więc było to niedaleko. Przez całą drogę milczałam tak samo jak chłopak. Dopiero kiedy weszliśmy do sklepu zapytał:- Co kupujemy?
- No nie wiem... Popcorn, cole, chipsy i coś jeszcze.
- Żelki? -Poddał pomysł
- Spoko. Lubię żelki.
- Ja też -Odpowiedział od razu
- Tia... To idź po jakieś napoje,a ja pójdę po przekąski. -Powiedziałam, a raczej rozkazałam
- OK -Po czym poszedł do innego stoiska. Szczerze mówiąc nie wiedziałam wziąć. Chodziłam po różnych stoiskach i brałam cokolwiek do koszyka. Zobaczyłam Zayna, który właśnie do mnie podchodził.
- Wziąłem cole, soki i jakieś napoje. Wystarczy?
- Aż za dużo... Nie wypijemy wszystkiego!
- Ale może się przydać na kiedy indziej -Uśmiechnął się na co ja tylko przekręciłam oczami. Podeszliśmy do kasy. Zapłaciliśmy za wszystko AŻ ponad 80 dolarów! A miały być tylko jakaś cola i popcorn... Kiedy tak szliśmy do domu Zayn patrzył co kupiłam. Nagle zaczął się okropnie głośno śmiać.
- Z czego ryjesz? -Zapytałam zażenowana, po czym chłopak wyjął z torebki na zakupy paczkę.... Prezerwatyw! Ja spojrzałam na niego wielkimi oczami i nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa.
- Masz jakieś plany na wieczór? -Zapytał ze śmiechem.
- Ale ja nawet nie wiem jak one się tam znalazły! -Tłumaczyłam się
- Mhm... Bo na pewno ci uwierzę! No to powiedz! Jak ma na imię?
- Zayn! Ogarnij się!
- Zayn? A jak ma na nazwisko? -Dopytywał, a ja nadal go nie słuchałam...
- Malik!! Mówię ci żebyś się ogarnął!
- Ja...?
- A kto inny?!
- Po dwóch dniach już ci się spodobałem? -Rył się tak, że nie mogłam myśleć
- Chwila! Weź na chwilę zamilcz! -Jak już chłopak ucichł, przetwarzałam jego pytania i moje odpowiedzi. -Co?! Kurde! Nie o to mi chodziło!
-A o co? -Uśmiechnął się łobuzersko
- Kur*a nie o to!
- Powiedzmy, że ci wierzę. -Popatrzyłam na niego wzrokiem mordercy na co on się tylko zaśmiał. Znowu. Dalszą drogę przebyliśmy w ciszy. Kiedy znaleźliście się już pod drzwiami Zayn otworzył mi drzwi na co tylko przekręciłam oczami.
- Nareszcie jesteście! Już się o was martwiliśmy! -Podbiegł do nas Harry
- Ej, Harry! Zobacz co Amy kupiła! -Chciał wyciągnąć pewnie prezerwatywy, ale ja szybko zabrałam mu torbę z zakupami.
- No Amy! Oddaj!
- Bo co?
- Bo to! -Po tych słowach podszedł do mnie i zaczął mnie łaskotać. Na jego nieszczęście nie miałam łaskotek. -No co to ma być?! Czemu nie tarzasz się podłodze ze śmiechu? -Udawał smutnego
- Ja po prostu nie mam łaskotek -Odpowiedziałam muz zwycięskim uśmiechem, a on 'smutny' powędrował prosto na kanapę.
- To co dziś oglądamy? -Zapytał się mnie Louis
- No nie wiem...? Mam w swoim pokoju sporo filmów na DVD
- To pójdę po nie! -Krzyknął Zayn i pobiegł na górę.
- Jezu... Czemu on? -Marudziłam
- Oj Amy... Przecież wszyscy widzą jak na niego patrzysz -Uśmiechnęła się do mnie Harriet
- Tia... Chyba w twoich NAJGŁUPSZYCH snach. -Podkreśliłam słowo najgłupszych, bo nie wyobrażała bym sobie mnie i Malika jako parę.
- Czy ty naprawdę nie widzisz, że on cię kocha tak samo jak ty jego? -Protestowała dziewczyna.
- Ale ja nic do niego nie czuję! Ogarnij się.
- Oj Amy... Nie łam mu serca... Nawet mi powiedział, że mu się podobasz od pierwszego wejrzenia... Naprawdę... -Przekonywał mnie Louis
- Ogarnijcie się! Jeśli macie mówić o tym przez cały wieczór to podziękuję i idę do swojego pokoju.
- Ale... -Louis nie dokończył, bo zadzwonił dzwonek do drzwi. Szybko wstałam i poszłam otworzyć. To kogo zobaczyłam za drzwiami zaskoczyło mnie.
- Hej... Mogę wejść? -Oczywiście to był Erick...
- Harriet! Ktoś do ciebie! -Zawołałam przyjaciółkę.
- Nie przyszedłem do Harriet tylko do ciebie... -Zaprzeczył
- To się streszczaj, bo nie chcę cię widzieć.
- No... Ja nie wiem jak zacząć...
- Jezu... Szybciej...
- Ja... Się... W tobie zakochałem! -Miałam minę typu WTF?!
- Co?!
- Amy... Ja się w tobie zakochałem -Powtórzył
- Czyli to tak?! Najpierw jesteś z moją najlepszą przyjaciółką, potem wykorzystujesz sytuację i całujesz mnie i przychodzisz po zerwaniu z Harriet do mnie, bo 'się we mnie zakochałeś?' -Zrobiłam w powietrzu cudzysłów. On zaprzeczył
- Ja się w tobie zakochałem od pierwszego spojrzenia kiedy Harriet mnie tobie zapoznała...
- A ja cię znienawidziłam od pierwszego spojrzenia kiedy Harriet mnie tobie zapoznawała!
- Amy...
- Co ja?!
- Nie udawaj... Ja wiem, że ty mnie lubisz w TEN sposób.
- Ogarnij dupę! Wcale nie! -Kiedy to wypowiedziałam Erick zatkał mi usta swoją ręką i odwrócił po czym szybko trzymając mnie wyszedł z domu i zatrzasnął za sobą drzwi.
_________________________________________________________
I co?? Zaciekawiłam was? :D Sorki, że rozdziały są krótkie i wgl, ale tak jakoś! ^^ Ten chyba mi wyszedł dłuższy niż poprzednie, co? Mam nadzieję, że tak! A teraz z innej beczki: Alex wyjechała do Krakowa i na razie tylko ja będę pisać rozdziały :))) ~Alice
4 komentarze
czwartek, 18 lipca 2013
Rozdział 4.
Rozdział 4.
- J-ja.... -Szybko wstałam z ławki i pobiegłam w stronę mojego domu.
Nie mogłam uwierzyć w to co powiedziałam. Jak mam się teraz wytłumaczyć Harriet ? A jak Erick był pierwszy ?
*w domu*
- Hey chłopcy... - Powiedziałam ze strachem.
- Hello Amy - powiedział Zayn i Louis - Przepraszam Cię za tą sprawę
- Dobra... Zapomnijmy o tym... Ja mam teraz ważniejszą rzecz do załatwienia... -Powiedziałam
- No opowiadaj co zrobiłaś ... - Rzekł Lou
- Po tej całej sprawie poszłam do parku... Usiadłam na ławce... No i wiecie... Zaczęłam płakać. Potem podszedł do mnie...
- No kto ?! - Zapytali jednocześnie
- Erick... I później... No... On... Mnie pocałował...
- Powtórz ostatnie zdanie? -Poprosił Louis
- Pocałowałam Ericka... Ale to nie była moja wina . Jak on tak się na mnie patrzył i chyba do tego wyznałam mu miłość - Westchnęłam -Ale i tak nadal jest dupkiem! -Dodałam
- Co ?! Przecież to chłopak Harriet ! Jak jej się teraz wytłumaczysz ? - Pytał Zayn
- No właśnie nie wiem . Co ja mam zrobić ? - Mówiąc odwróciłam się, a za mną przez całą rozmowę stała Harriet. Nawet nie zauważyłam kiedy weszła. Chłopaki też chyba nie...
- Jak ty mi to mogłaś zrobić ?! - Krzyknęła
- To nie jest moja wina ! On mnie pierwszy pocałował...
- Jak mam ci uwierzyć?! Chociaż... Sama mówiłaś, że go nie lubisz i nw ogóle... Wierze ci Amy..
- Dziękuje Ci Harriet . Jedźmy do tego dupka zobaczymy co Ci powie ?
Po tym jak to powiedziałam, wsiadłyśmy w samochód i jechałyśmy w stronę domu Ericka i Harriet. Gdy dojechałyśmy Harriet weszła pierwsza, a ja od razu za nią. Harriet krzyknęła do Ericka :
- Kochanie...! Choć na chwilę na dół!
- Słucham? Ooo... Hej Amy... - Nie wiedział jak odpowiedzieć
- Odważyłeś się mnie pocałować, to teraz się wytłumacz
- Co?! Jak śmiesz tak mówić?! To nie prawda!
- Jak nie, jak tak?! -Zaprzeczałam
- Ale to ty zaczęłaś!
- Jeszcze się tu ze mną będziesz wykłócać? Przyznaj się wreszcie!
- OK! Tak to ja cię pocałowałem! Zadowolona?!
- Bardzo -Powiedziałam szczerząc się
- Z nami koniec. Jak ja mogłam chodzić z tym czymś ? - zapytała Harriet
- O, Erick masz tu jeszcze prezent. -Mówiąc to przywaliłam mu w nos. Chyba mu go złamałam, ale to szczegół. On mnie teraz nie obchodził. Harriet wzięła wszystkie swoje rzeczy od niego i pojechałyśmy do domu. Zapytała:
- No Harriet może... chcesz zamieszkać ze mną i z nimi ?
- Tak? Dziękuję ci bardzo. Bo wiesz... już od dawna kocham kogoś innego... - powiedziała Harriet
- Na serio ? Powiedz kogo ? -Zapytałam. W sumie domyślałam się kto to mógł być.
- Louis'a... - szepnęła mi do ucha
*perspektywa Louisa*
Czy jest to ten odpowiedni moment, żeby wyznać miłość Harriet ? A jak mnie nie kocha ? Wyjdę tylko na idiotę. Dobra... Powiem jej to jak tylko wróci. Czyli już...- Hey, jak się czujesz po zerwaniu ? - zapytałem
- No wszystko w porządku. - Odpowiedziała - Co byś zrobił jak bym powiedziała, że Cię kocham ?
- ...? -Miałem minę typu WTF? O co jej chodziło? Nie ważne.Pocałowałem ją. Nie mogliśmy przestać się całować. Jednak chyba ona coś do mnie czuje. Jak całowaliśmy się do pokoju weszła Amy i Zayn. Szybko się od siebie oderwaliśmy.
- Ooo... Nasze gołąbeczki -Powiedziała Amy z wielkim bananem na twarzy.
- Oj weź się odwal - powiedzieliśmy z Harriet jednocześnie
Po chwili ktoś zapukał do drzwi.
*perspektywa Harriet*
O boże. On świetnie całuje, a do tego jest idealny. Po chwili gdy przestałam myśleć o Louis'ie to przywitałam się z resztą chłopaków, którzy właśnie weszli do domu.- Nie jesteście w Hiszpanii? -Zapytałam
- Nie... Znaczy byliśmy, ale postanowiliśmy was odwiedzić. To znaczy odwiedzić Amy. -Mówił Harry. -Przy okazji. Amy wyglądasz pięknie. -Mówiąc to uśmiechnął się szeroko pokazując przy tym swoje dołeczki.
- Daruj sobie. Mnie to nie rusza. -Harry od razu zwiesił głowę
- Chcecie coś zjeść? - Zapytałam zmieniając temat
- No... Kanapki? - powiedział Niall
- Yhh... Niall jak zwykle, a może chcecie kawałek ciasta ?
- Jeszcze lepiej. To najpierw przynieś kanapki, a na deser ciasto - Rzekł jak zawsze głodny Niall
- Skarbie pomóc Ci ? - zapytał kochany Lou
- Ok, chodźmy już. Bo Niall z głodu umrze.
- Takie małe pytanie ? SKARBIE?! - Powiedział skołowany Liam
- Aaa... Bo oni jeszcze nie wiedzą ? - Rzekłam
- Ja i Harriet jesteśmy razem.
- Od kiedy ? - Zapytał skromnie Hazz
- Od dzisiaj - Mówiąc śmiałam się.
Poszliśmy z Louis'em do kuchni. Po zrobieniu kanapek, znowu się całowaliśmy. Po pewnym czasie wszedł tam Niall i krzyknął :
- O mój Boże ! Zgnietli kanapki ! Spokojnie jest jeszcze deser.
- Niall jak narazie to tylko ty się tym przejmujesz - Powiedziała Amy
- A tak w ogóle, Amy was jeszcze nie przezwała
- Przyzwyczaiłam się, że wokół mnie kręcą się GEJE - Rzekła za śmiechem Amy
- Nie no spoko wiesz, że właśnie teraz nas przezwałaś ? - Jednocześnie powiedzieli chłopcy
- Oj... przepraszam was PEDAŁY - Amy nie mogła powstrzymać się od śmiechu - Ile będziecie jeszcze u mnie mieszkać ?
- No... My właśnie w tej sprawie... Możemy jeszcze my ? - Zapytał Liam
- Co?! 7 osób w moim dom?
- Oj pozwól im zostać... Masz ogromny dom...
- No OK...
______________________________________________________________
Jak myślicie , co będzie dalej ??? Jestem baaardzzzzooo ciekaawaaa <3 ~Alex
wtorek, 16 lipca 2013
Rozdział 3
Rozdział 3
- Chłopcy zostaną dłużej- Mówiłaś, że tylko jedna noc! Widziałaś co mi na twarzy namalowali? - Powiedziała z pretensją- Tak widziałam, to akurat było śmieszne, ale chyba oprócz tego nic nie zrobili?
- No CHYBA nic... Dobra niech zostaną, tylko jeden warunek...
- Jaki? - Powiedział Zayn
- Macie mi nic nie malować na twarzy!
- Okey... -Powiedzieli z lekkim uśmieszkiem na twarzy
- I na żadnej innej części mojego ciała! -Dopowiedziałam wiedząc o co im chodzi
- No OK... -Tym razem już się zasmucili
- Skoro mamy już wszystko uzgodnione, dziękuję Amy -Powiedziałam do przyjaciółki
- Spoko... Tylko powiedz mi czemu oni mają tu mieszkać? Bo zapomniałam się ciebie o to zapytać...?
- No, bo przyjechali tu (czyli Nowy York :D) na wakacje i w ogóle, a nie chcieli znowu do hotelu, bo dla nich staje się to już nodne więc wiesz. -Powiedziałam zgodnie z prawdą
- A u ciebie by nie mogli spać? -Zadała kolejne pytanie
- Ja mieszkam z Erickiem, a on raczej nie chciałby żeby dwóch zupełnie nie znanych kolesi kręciło się po jego domu...
- A czy ja chciałabym żeby dwóch nie znanych mi kolesi kręciło się po moim domu? Co za ironia!
- No... Eh... Oj Amy... Ty mieszkasz sama i chyba zdążyłaś ich trochę poznać przez te no nie całe dwa dni?
- Może cię zaskoczę, ale nie. Wiem tylko jak mają na imię i, że są w jakimś pedalskim zespole. A no właśnie? A gdzie reszta z tego boysbandu?
- Wow! Powiedziałaś boysbandu i nie było tam słowa gej! -Ucieszył się Louis
- Tia... Nie ważne... To gdzie reszta tego zespołu?
- Harry, Liam i Niall pojechali do Hiszpanii. -Odpowiedział szybko Zayn
- Aha. Tyle ci powiem. xDe
*perspektywa Amy*
Kiedy Harriet już wyszła zostałam sama z chłopakami.- To może powiecie mi coś o sobie? -Zaproponowałam
- OK -powiedzieli w tym samym czasie
- To ja pierwszy -Uśmiechnął się do mnie Zayn *tam coś tam opowiada*
- Aha ok... To teraz ty Louis? -Powiedziałam po dość krótkiej wypowiedzi Zayn'a
- Spoko *i znowu opowiada*
- Tak naprawdę nie prosiłam cię o gadaniu o swoim całym życiu, ale spoko... -I wtedy wszyscy zaczęli się śmiać. I wtedy Zayn zaproponował coś co mnie kompletnie załamało.
-To może teraz ty powiesz coś o sobie?
Nie lubiłam, a raczej nie cierpiałam
o sobie mówić. Co miałam powiedzieć? Jestem Amy i jestem sierotą, bo moi rodzice zginęli 10 lat temu kiedy wracali z wakacji w Egipcie? Naprawdę co ja miałam wtedy powiedzieć? Nic. Tak. To najlepsze rozwiązanie. Po prostu wstałam z kanapy i poszłam założyć buty.
-Ej...? Amy? Co jest...? -Zapytał się mnie Zayn jednak ja go ignorowałam i dalej wkładałam na nogi moje szare Conversy. Ogólnie byłam teraz ubrana tak, że mogłam się pokazać ludziom. Kiedy chciałam wyjść coś, a raczej ktoś złapał mnie za nadgarstek. Był to Zayn.
- Poczekaj!
- Co?!
- O co ci chodzi?
- O to, że nie cierpię o sobie mówić.
- Ale czemu? -Dalej zadawał pytania, a to mnie wkurzało
- Bo jestem sierotą! Moi rodzice zginęli 10 lat temu, bo kiedy wracali z wakacji coś się stało i po prostu samolot zderzył się z ziemią! Dlatego! -Kiedy to powiedziałam zaczęłam płakać
- Amy... Przepraszam... Nie wiedziałem... -Po czym mnie przytulił, ale ja od razu się wyrwałam i pobiegłam w stronę parku. Na ulicy i w parku było okropnie dużo ludzi. No w sumie nie dziwię się. Jest dopiero jakaś 15 więc ludzie spacerują i w ogóle. Ale mnie to nie obchodziło. Rozpychałam się jak mogłam żeby tylko dotrzeć do wyznaczonego przeze mnie celu. Kiedy już byłam na miejscu usiadłam na mojej ulubionej ławce. Na ławce która tak bardzo przypominała mi mamę. Była ona obok placu zabaw. Zawsze kiedy tam szłyśmy ona siadała akurat na tej ławce, razem z mamą Harriet. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Ktoś się do mnie dosiadł. Ja się okropnie zdziwiłam no, bo właściwie po co miałby to ten ktoś robić?
- Co się stało? -Zapytał. Wiedziałam, że to był głos chłopaka, jednak się na niego nie spojrzałam
- Nic... -Mówiłam przez łzy
- No powiedz -Zachęcał
- To właśnie przez to, co teraz robisz...
- Pytał się co się stało?
- Nie. O mnie.
- Nie masz się czym przejmować -Jego głos był taki kojący. Postanowiłam spojrzeć na mojego rozmówcę. I kto siedział obok mnie?! Erick!
- Erick?! Odwal się ode mnie! -Rozkazałam mu, jednak on się nie posłuchał.
- Oj Amy... Dlaczego ty mnie tak nie lubisz?
- Spójrz tylko na siebie!
- No patrze... I sądzę, że jestem przystojny.
- Dupku! Patrz na swoje zachowanie!
- No co? Próbuję cię pocieszyć...
- No, ale..! Eh...
- Nie masz argumentów? -Popatrz mi w oczy. Ku mojemu zdziwieniu zrobiłam to. Jego oczy były takie zielone... Tak ładnie się świeciły... Zanim się zorientowałam zaczęłam się z nim całować. Całował doskonale... Ale chwila! Co ja mówię?! On właśnie zdradza swoją dziewczynę, moją najlepszą przyjaciółkę ze mną... O nie! Ale nie mogłam się powstrzymać i całowałam się z chłopakiem coraz namiętniej... W końcu się od siebie oderwaliśmy.
- Erick! Coś ty zrobił?!
- Ja nic... Tylko cię pocałowałem...
- Ty jesteś chłopakiem Harriet! Nie moim! Chociaż bardzo bym chciała żeby było odwrotnie... Chwila?! Co ja właśnie powiedziałam!
- Właśnie w pewnym sensie wyznałaś mi miłość... -Uśmiechnął się od uch do ucha.
- J-ja.... -Szybko wstałam z ławki i pobiegłam w stronę mojego domu.
-------------------------------------------------------------------------------
I tak oto mamy 3 rozdział! Ja szczerze mówiąc jestem z niego zadowolona :D Jesteście ciekawi co będzie dalej? Fiem, że na razie jest mało chłopaków, ale to się niedługo zmieni! Buźki :* ~Alice
Rozdział 2.
Rozdział 2
...CHWILA?! CO?! ONA CHCE ŻEBYM ZAMIESZKAŁA RAZEM Z TYMI PEDAŁAMI?! Nie wiem co mam zrobić. Po pierwsze: jest to moja najlepsza przyjaciółka więc powinnam się zgodzić. Po drugie : to są JAKIEŚ KURDE GEJE! Sama już nie wiem, co mam zrobić. Po chwili Harriet zapytała :- Amy to jak? Mogą ...?
- No... NIE!- Krzyknęłam - Nie będą u mnie spali GEJE kurde!
- No weź... Dlaczego? I to wcale nie są geje
- Yhh... Bo są to JAKIEŚ KURNA BEZMÓZGIE GWIAZDKI I PEDAŁY? - Powiedziałam ze złością
- Dziękujemy? - Powiedzieli jednocześnie chłopcy
- Proszę ... Zgódź się ... Zrobię jutro wszystko co będziesz chciała ...
- Na serio? Wszystko? Ok... ale tylko jedną, jedyną noc ! - Rzekłam ze śmiechem
- Ahah ...Okey ... Dziękuję jesteś kochana... -Powiedziałam zrezygnowana
*perspektywa Harriet*
Byłam taka szczęśliwa. Tylko ciekawe co jutro Amy karze mi zrobić...Tylko muszę jej powiedzieć, że będą na dłużej. Dobra powiem jej to jutro, chyba się nie obrazi. Przynajmniej mam taką nadzieje. Po chwili zadzwonił mi telefon, był to Eric. Chciał umówić się na spotkanie, dzisiaj w Nando's o godz. 17.30, zgodziłam się. Na randkę ubrałam się tak : https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEix1HBfiz1fg5BeJkZFeyOUmchGROUI1uf-0cnCTIjxzQMCA6__IG8OCoT76GJd5zO00_DC7reugYrMUcRMEF1lBUPeUA2n6rfJgUEJQpUGHa2rF3J6CCrgy1rgQ966neMm3nD1dVvoY1k/s1600/8666cd139d.jpgNiespodziewanie zobaczyłam Ericka w ślepym zaułku rozmawiającego z jakimś gościem. Bardzo mnie to zainteresowało, jednak weszłam do środka, bo nie chciałam żeby zauważył mnie Erick. Czekałam na niego chyba z 10 minut, zanim wszedł do środka! Eric po chwili zapytał:
- Ile już na mnie czekasz?
- No... Wiesz z... 20 minut ? - powiedziałam trochę zdenerwowana
- Przepraszam, miałem sprawę do załatwienia
- Tylko? Na pewno? Nie okłamujesz mnie? - Zapytałam wiedząc, że mnie okłamuje
- Na pewno - Mówiąc to dziwnie się na mnie spojrzał
- Ok... To ja już pójdę do domu... Pa
Tym zakończyliśmy naszą rozmowę. Eric poszedł do klubu na imprezę, a ja poszłam zobaczyć co się dzieje u Amy. Po 5 minutach dotarłam do niej, zapukałam do drzwi. Otworzył mi Zayn. Gdy weszłam do środka zauważyłam leżącą na kanapie Amy obok której stał Lou malując jej wąsy.
- Chłopcy co wy robicie ?
- Bo... Wiesz... Jak oglądaliśmy film to Amy zasnęła i widzisz namalowałem jej na twarzy arcydzieło - mówiąc Louis śmiał się
- Zayn co ty robisz? - Byłam trochę zdenerwowana, ale również zaskoczona tym co zrobili chłopcy
- Zdjęcie, taka okazja może się nigdy nie powtórzyć
Po tych słowach zrobił jej zdjęcie. Powiedziałam im wszystko o moim spotkaniu z Erickiem. Louis powiedział, że jest to podejrzane. Wróciłam do domu, mieszkałam z Erickiem. Położyłam się spać o 22.14. Erick wrócił nad ranem. Zaczął się do mnie dobierać, ponieważ był pijany. Przestraszyłam się, więc szybko zadzwoniłam do Amy. Przyjechała po 5 minutach, próbowała otworzyć drzwi, ale bez skutku więc je wyważyła. Kiedy była już w środku podeszła do chłopaka i walnęła go pięścią w twarz. Szybko wybiegłyśmy z domu i wsiadłyśmy do beżowego samochodu Amy. Po chwili ruszyłyśmy z miejsca i byłyśmy w drodze do jej domu. Jak już byłyśmy na miejscu chłopaki od razu kazali mi mówić co się stało.
- Bo... Erick chciał mnie zgwałcić... -Mówiłam przez łzy.
- Miałam racje! Wiedziałam, że to dupek - powiedziała Amy
- Ale on był pijany...
- Trudno! Dobrze, że tobie się nic nie stało - Wtrącił się Lou - Mówiłem, że jest w nim coś podejrzanego
*Następny dzień*
Obudziłam się po godz. 12. 07. Na dole już wszyscy wstali. Nie mogłam zapomnieć o tej całej sprawie. Nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Amy, Louis i Zayn mówili mi, że bym z nim zerwała, ale ja jednak cały czas coś do niego czuje. Erick zapukał do drzwi. Otworzyła je Amy. I krzyknęła :
- Harriet ten pijany dupek do ciebie!
- Oj Amy... Hey, nie chcesz mi czegoś powiedzieć? - Zapytałam
- Hey. Chciałem się zapytać czemu nie wróciłaś na noc do domu...
- Co?! I tylko tyle?! Ty nic kur*a nie pamiętasz?! Ty chciałeś ją zgwałcić!- Rzekła ze wściekłością Amy
- Poczekasz Amy! - Powiedziałam
- Ja tylko za dużo wypiłem alkoholu... Skarbie wybaczysz mi... ? To się już NIGDY nie powtórzy ... Obiecuję - Powiedział chłopak
- Nie tak łatwo jest wybaczać... Ale... Dla ciebie to zrobię, bo cię kocham - Powiedziałam, lecz czułam, że zrobiłam jednak źle
Gdy wyszedł, Amy podeszła do mnie i zapytała :
- Co ty zrobiłaś?!
- Ja go kocham! Chyba... - Westchnęłam
- Nawet nie jesteś pewna co do jego uczuć! Weź wyjdź i nie wracaj! - Krzyknęła
- Ja go kocham! Na 100%! Ale dobra... Nie było rozmowy... Muszę ci coś powiedzieć.
- Co? - Zapytała
- Chłopcy zostaną dłużej
- Mówiłaś, że tylko jedna noc! Widziałaś co mi na twarzy namalowali ? - Powiedziała z pretensją
- Tak widziałam, to akurat było śmieszne, ale chyba oprócz tego nic nie zrobili ?
- No CHYBA nic... Dobra niech zostaną, tylko jeden warunek ...
- Jaki ? - Powiedział Zayn
- Macie mi nic nie malować na twarzy!!
- Okey... -Powiedzieli z lekkim uśmieszkiem na twarzy
- I na żadnej innej części mojego ciała! -Dopowiedziałam wiedząc o co im chodzi
- No OK... -Tym razem już się zasmucili
___________________________________________________________
I rozdział 2 skończony. Ciekawią was dalsze losy naszych bohaterów ? Mnie bardzo ;) ^^ ~Alex
poniedziałek, 15 lipca 2013
Rozdział 1.
Rozdział 1
Uwaga! W rozdziale mogą pojawiać się wulgaryzmy!*perspektywa Amy*
Po wyczerpującym dniu na planie, w końcu mogłam pójść do domu. Po drodze zaszłam do kafejki po kawe. Gdy już miałam wychodzić wpadałam na kogoś i jednocześnie upadłam na podłogę. Okrponie się wkurzyłam! Nie dość, że reżyser cały czas mnie wkur*iał to jeszcze to! Jaki beznadziejny dzień! Kiedy już się podniosłam z ziemi popatrzyłam na osobę, która stała przede mną. Okazało się, że to Harriet, moja najlepsza przyjaciółka, która zaczęła się śmiać.
-Z czego się tak śmiejesz? - zapytałam zdenerwowana otrzepując się i patrząc na bluzkę, która byłą całą w kawie.
-Z ciebie! -Powiedziała przez śmiech. -Że taka niezdara jesteś!
-Ogarnij się! Dzisaj już wszystko mnie wkur*ia! -Prawie, że wykrzyczałm.
-No już... Dobra... Kupię ci nową, a potem pójdziesz się przebrać. -Uspokajała mnie, ale bez skuteczenie
-Nie! Ja idę już do domu! -Powiedziałam już na maksa wkurzona po czym wyszłam z kafejki.
-No to pa! -Wykszyczała jeszcze Harriet na pożegnanie, ale ja już jej nie odpowiedziałam tylko szłam dalej. Gdy byłam już w domu przebrałam się w to: http://stylistki.pl/amy-opowiadanie-1-326270/
Przebrana poszłam do swojego pokoju i włączyłam laptopa. Weszłam na facebook'a, twitter'a i ask'a, na którym miałam milion pytań... "Jak to jest być aktorką?" i wgl... Paranoja jakaś! Zawsze kiedy wchodze na ask'a są te same pytania... Kiedy tak siedziałam na necie zadzwonił mój telefon. Tak jak myślałam była to Harriet.
-Co chcesz? -Zapytałam
-A co? Nie można zadzwonić do przyjaciółki po to tylko żeby pogadać? -Odpowiedziała pytaniem na pytanie.
-No, ale serio co chcesz? Nie mam ochoty się domyślać...
-Stoję pod twoimi drzwiami już chyba z 10 minut! Pukam, dzwonie do drzwi i nic! Otworzysz mi w końcu? -Zapytała trochę wkurzona chociaż do niej to nie podobne...
-No OK... Już idę. -Po tych słowach się rozłączyłam i zeszłam na dół, po czym otworzyłam przyjaciółce drzwi. Jednak ona stała trochę dalej i rozmawiała z kimś przez telefon. Postanowiłam podsłuchać rozmowę.
-To co? Przyjdziesz? Wiesz na... *adres ulicy, na której mieszka Amy*
-*dzwięk w słuchawce*
-OK, to za 5 minut przyjdźcie. Papapa
-*dźwięk w słuchawce*
Dlaczego mój adres?! Ja nie chcę mieć żadnych gości! Wyjątkiem jest Harriet, która zawsze do mnie przychodzi kiedy kończe prace, chyba, że nie może lub nie ma czasu. W końcu jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami od piaskownicy.
-Harriet? Z kim ty przed chwilą gadałaś?! Tylko nie mów mi, że z tym dupkiem Erickiem! Wiesz, że go nie znoszę! -Krzyczałam
-Amy... Wiesz, że on taki nie jest... I ja go kocham... -Zaprzeczała
-Czy ty nie widzisz, że on cię zdradza?! Jesteś mu potrzebna tylko do seksu! -Krzyczałam do niej. Ona tylko na mnie spojrzała smutnym wzrokiem i podeszła bliżej. Ja muyślałam, że mi przywali, ale się myliłam.
-Amy... Nie było rozmowy, dobrze? I nie, to nie on przyjdzie tylko mój bliski przyjaciel... OK? Nie denerwuj się tak... -Mówiła pod nosem
-No OK... Sorki... Wejdź do środka -Postanowiłam ją przeprosić
-O! Poczekaj! Zayn i Louis idą! -Od razu się rozpromieniła i podbiegła do szatyna, a potem go przytuliła, a do bruneta tylko się uśmiechnęła. Zaraz jednak wróciła do mnie i zanim ona coś powiedziała, ja zaczęłam:
-Uuu... Harriet? Czy ja o czymś nie wiem? Czy TY zdradzasz Ericka? -Zaczęłam się śmiać, a dziewczyna nie mogła mnie uspokoić.
-Amy! To jest tylko przyjaźń! -Zaprzeczała
-Przyjaźń? Damsko-męska? Przecież ona nie istnieję! -Mówiłam przez śmiech
-Istnieje! Dobra... Uspokuj się! Ten to Louis -wskazała na szatyna -A ten drugi to Zayn, przyjaciel Lou -Wskazała na szatyna. Lou, Zayn to jest Amy.
-Chwila... Louis, Zayn... One Pedelszyn! Co ty pedałów mi do domu przyprowadziłaś?!
-ONE DIRECTION! ONI NIE SĄ PEDAŁAMI!
-Sądzę, że jednak są -Zaprzeczałam i zaczęłam dusić się za śmiechu, czym chyba znowu zdenerwowałam Harriet
-Jeśli mogę się wtrącić... -Nie dokończył, bo ja mu przerwałam
-NIE PEDALE! -Znowu wrzasnęłam i znowu w śmiech
-Ym... OK... Dziękuję? -Zapytał też rozbawiony Louis, a do niego zaraz dołączył Zayn. Tylko Harriet była poważna, ale kiedy zobaczyła, że chłopaki się z tego śmieją też nie mogła śie powstrzymać. Po krótkiej chwili kiedy już wszyscy się uspokoili powiedziałam:
-To może...? Harriet...? Wejdziesz...? Powiesz co chciałaś...? I... Po co ich przyprowadziłaś...?
-Powiem ci jeżeli oni też mogą wejść -Uśmiechnęła się
-Pedałów do domu nie wpuszczam -Syknęłam
-ALE AMY! ONI NIE SĄ PEDAŁAMI!
-No OK... Ale tylko dlatego mogą wejść, bo nie chcę żebyś zaraz wrzeszczała tak żeby każdy w mieście cię usłyszał... -Odparłam, a brunet się zaśmiał
-Wchodzcie -Powiedziałam prawie, że oburzona po czym wszystkich po koleji wpuściłam do środka, a zanim zdążyłam zamknąć drzwi każdy już siedział na fotelu lub kanapie. Ja usiadłam na kanape obok Zayn'a, a kiedy już się usadowiłam Harriet zaczęła mówić:
-Amy... No więc... Masz coś przeciwko... No... Żeby... Oni... Znaczy Zayn i Louis... Zamieszkali... Z tobą na pewien czas...? -Jej głos drgał bo pewnie, a raczej na pewno wiedziała, że się nie zgodzę. Nie wiedziałam czy to tylko żart czy ona mówi poważnie... W sumie...? CHWILA?! CO?! ONA CHCE ŻEBYM ZAMIESZKAŁA RAZEM Z TYMI PEDAŁAMI?!...
------------------------------------------------------------------------
Tak więc o to mamy pierwszą część naszego opowiadania!! Jesteście ciekawi co będzie dalej? ;D Bo ja NWM! :D Jak myślicie? Udał mi się ten rozdział czy wszystko za szybko się dzieję? ;)) Piszcie :* ~Alice
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

