wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 3

 

Rozdział 3

- Chłopcy zostaną dłużej- Mówiłaś, że tylko jedna noc! Widziałaś co mi na twarzy namalowali? - Powiedziała z pretensją
- Tak widziałam, to akurat było śmieszne, ale chyba oprócz tego nic nie zrobili?
- No CHYBA nic... Dobra niech zostaną, tylko jeden warunek...
- Jaki? - Powiedział Zayn
- Macie mi nic nie malować na twarzy!
- Okey... -Powiedzieli z lekkim uśmieszkiem na twarzy
- I na żadnej innej części mojego ciała! -Dopowiedziałam wiedząc o co im chodzi
- No OK... -Tym razem już się zasmucili
- Skoro mamy już wszystko uzgodnione, dziękuję Amy -Powiedziałam do przyjaciółki
- Spoko... Tylko powiedz mi czemu oni mają tu mieszkać? Bo zapomniałam się ciebie o to zapytać...?
- No, bo przyjechali tu (czyli Nowy York :D) na wakacje i w ogóle, a nie chcieli znowu do hotelu, bo dla nich staje się to już nodne więc wiesz. -Powiedziałam zgodnie z prawdą
- A u ciebie by nie mogli spać? -Zadała kolejne pytanie
- Ja mieszkam z Erickiem, a on raczej nie chciałby żeby dwóch zupełnie nie znanych kolesi kręciło się po jego domu...
- A czy ja chciałabym żeby dwóch nie znanych mi kolesi kręciło się po moim domu? Co za ironia!
- No... Eh... Oj Amy... Ty mieszkasz sama i chyba zdążyłaś ich trochę poznać przez te no nie całe dwa dni?
- Może cię zaskoczę, ale nie. Wiem tylko jak mają na imię i, że są w jakimś pedalskim zespole. A no właśnie? A gdzie reszta z tego boysbandu?
- Wow! Powiedziałaś boysbandu i nie było tam słowa gej! -Ucieszył się Louis
- Tia... Nie ważne... To gdzie reszta tego zespołu?
- Harry, Liam i Niall pojechali do Hiszpanii. -Odpowiedział szybko Zayn
- Aha. Tyle ci powiem. xDe

*perspektywa Amy*

Kiedy Harriet już wyszła zostałam sama z chłopakami.
- To może powiecie mi coś o sobie? -Zaproponowałam
- OK -powiedzieli w tym samym czasie
- To ja pierwszy -Uśmiechnął się do mnie Zayn *tam coś tam opowiada*
- Aha ok... To teraz ty Louis? -Powiedziałam po dość krótkiej wypowiedzi Zayn'a
- Spoko *i znowu opowiada*
 - Tak naprawdę nie prosiłam cię o gadaniu o swoim całym życiu, ale spoko... -I wtedy wszyscy zaczęli się śmiać. I wtedy Zayn zaproponował coś co mnie kompletnie załamało.
-To może teraz ty powiesz coś o sobie?
Nie lubiłam, a raczej nie cierpiałam
o sobie mówić. Co miałam powiedzieć? Jestem Amy i jestem sierotą, bo moi rodzice zginęli 10 lat temu kiedy wracali z wakacji w Egipcie? Naprawdę co ja miałam wtedy powiedzieć? Nic. Tak. To najlepsze rozwiązanie. Po prostu wstałam z kanapy i poszłam założyć buty.
-Ej...? Amy? Co jest...? -Zapytał się mnie Zayn jednak ja go ignorowałam i dalej wkładałam na nogi moje szare Conversy. Ogólnie byłam teraz ubrana tak, że mogłam się pokazać ludziom. Kiedy chciałam wyjść coś, a raczej ktoś złapał mnie za nadgarstek. Był to Zayn.
- Poczekaj!
- Co?!
- O co ci chodzi?
- O to, że nie cierpię o sobie mówić.
- Ale czemu? -Dalej zadawał pytania, a to mnie wkurzało
- Bo jestem sierotą! Moi rodzice zginęli 10 lat temu, bo kiedy wracali z wakacji coś się stało i po prostu samolot zderzył się z ziemią! Dlatego! -Kiedy to powiedziałam zaczęłam płakać
- Amy... Przepraszam... Nie wiedziałem... -Po czym mnie przytulił, ale ja od razu się wyrwałam i pobiegłam w stronę parku. Na ulicy i w parku było okropnie dużo ludzi. No w sumie nie dziwię się. Jest dopiero jakaś 15 więc ludzie spacerują i w ogóle. Ale mnie to nie obchodziło. Rozpychałam się jak mogłam żeby tylko dotrzeć do wyznaczonego przeze mnie celu. Kiedy już byłam na miejscu usiadłam na mojej ulubionej ławce. Na ławce która tak bardzo przypominała mi mamę. Była ona obok placu zabaw. Zawsze kiedy tam szłyśmy ona siadała akurat na tej ławce, razem z mamą Harriet. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Ktoś się do mnie dosiadł. Ja się okropnie zdziwiłam no, bo właściwie po co miałby to ten ktoś robić?
- Co się stało? -Zapytał. Wiedziałam, że to był głos chłopaka, jednak się na niego nie spojrzałam
- Nic... -Mówiłam przez łzy
- No powiedz -Zachęcał
- To właśnie przez to, co teraz robisz...
- Pytał się co się stało?
- Nie. O mnie.
- Nie masz się czym przejmować -Jego głos był taki kojący. Postanowiłam spojrzeć na mojego rozmówcę. I kto siedział obok mnie?! Erick!
- Erick?! Odwal się ode mnie! -Rozkazałam mu, jednak on się nie posłuchał.
- Oj Amy... Dlaczego ty mnie tak nie lubisz?
- Spójrz tylko na siebie!
- No patrze... I sądzę, że jestem przystojny.
- Dupku! Patrz na swoje zachowanie!
- No co? Próbuję cię pocieszyć...
- No, ale..! Eh...
- Nie masz argumentów? -Popatrz mi w oczy. Ku mojemu zdziwieniu zrobiłam to. Jego oczy były takie zielone... Tak ładnie się świeciły... Zanim się zorientowałam zaczęłam się z nim całować. Całował doskonale... Ale chwila! Co ja mówię?! On właśnie zdradza swoją dziewczynę, moją najlepszą przyjaciółkę ze mną... O nie! Ale nie mogłam się powstrzymać i całowałam się z chłopakiem coraz namiętniej... W końcu się od siebie oderwaliśmy.
- Erick! Coś ty zrobił?!
- Ja nic... Tylko cię pocałowałem...
- Ty jesteś chłopakiem Harriet! Nie moim! Chociaż bardzo bym chciała żeby było odwrotnie... Chwila?! Co ja właśnie powiedziałam!
- Właśnie w pewnym sensie wyznałaś mi miłość... -Uśmiechnął się od uch do ucha.
- J-ja.... -Szybko wstałam z ławki i pobiegłam w stronę mojego domu.

-------------------------------------------------------------------------------
I tak oto mamy 3 rozdział! Ja szczerze mówiąc jestem z niego zadowolona :D Jesteście ciekawi co będzie dalej? Fiem, że na razie jest mało chłopaków, ale to się niedługo zmieni! Buźki :* ~Alice

4 komentarze: